erotyk,
Cześć kochani, jak się macie? Mam nadzieję, że dobrze. Dzisiaj przychodzę do was z propozycją lekkiego romansu dla wielbicielek prostych, wesołych historii. Jest to recenzja książki "Jego banan" autorstwa Penelope Bloom, którą otrzymałyśmy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Albatros. Tytuł na tyle mnie zaintrygował, że z przyjemnością sięgnęłam po tę pozycję. Jeśli jesteście ciekawi mojego zdania, zapraszam do czytania.
W książce "Jego banan" poznajemy historię Natashy, mieszkającej w Nowym Jorku młodej dziennikarki-freelancerki, która pracuje w czasopiśmie biznesowym. Niestety nie ma możliwości się wykazać, gdyż dotychczas nie jest doceniana przez jej szefa, Hanka, który przydziela jej mało ciekawe i marnie płatne zlecenia. Żyje ona w bardzo niewielkim mieszkanku na Manhatannie i w dodatku czasem wprowadza się do niej brat-nieudacznik Breiden. Natasha liczy na to, że jej sytuacja materialna jak i zawodowa się zmieni, kiedy dostaje zlecenie wyszperania brudów na młodego, odnoszącego duże sukcesy biznesmena. Natasha pojawia się w Galeon Enterprises w dniu rozmów kwalifikacyjnych, aby zatrudnić się tam jako stażystka. Kiedy w pokoju socjalnym zjada banana z podpisanym imieniem - należący do Bruce'a Chambersona - ten w odwecie postanawia ją zatrudnić, aby uprzykrzyć jej życie.
Największym plusem tej książki jest humor i dowcip. Książka nastawiona jest na to, aby rozbawić czytelnika i doskonale wpisuje się w tę rolę. Można się przy niej świetnie bawić, zwłaszcza, że czyta się ją błyskawicznie. Ja połknęłam ją w kilka godzin i parę razy uśmiałam do łez. Nie ma wielkich dramatów. Problemy z którymi zmagają się bohaterowie są jedynie zarysowane. A gdy już nawet się pojawiają, to nie zajmują dużo miejsca głównym wydarzeniom. Jest nim gorący romans między Brucem, a Natashą, który przerodził się w stały związek. Aurotka jednak więcej miejsca poświęciła samym początkom ich znajomości niż późniejszym losom, budowaniu związku. Historia jest przewidywalna, ale mi to nie przeszkadzało.
Autorka stworzyła ciekawych bohaterów. Niestety schematycznych, ale nie pustych, nie były to postacie plastikowe. Bruce jest typowym control freakiem, który potrzebuje schematu, aby poradzić sobie w życiu. Boi się zmian. Natasha z kolei jest szarą myszką, bezradną w swojej niezdarności i nic poza tym. A szkoda, bo chciałabym ją poznać bliżej. Z tej dwójki bardziej przypadł mi do gustu Bruce, gdyż jego poczynaniami kierowały poprzednie przykre doświadczenia z kobietami. Sam nie miał łatwego startu, a osiągnął wielki sukces. Potrafił być też pomocny. Ciekawą postacią był także William, brat bliźniak Bruce'a, którego niestety było bardzo mało i nie zdążyłam go bliżej poznać. To tym, typowy playboy. Dlatego czekam na drugą część, która będzie jego historią. Za bohatera można uznać także "Banan", który niestety nie przebił stereotypów na swój temat i nadal będzie postrzegany jako najbardziej wyuzdanych z owoców.
Moim zarzutem dla autorki jest to, iż nie postarała się nadać tej historii większej głębi, która nawet w lekkich romansach, czy erotykach ma sens. Ta opowieść miała potencjał na bardziej rozbudowaną opowieść. Poruszyła wątek niełatwego życia na drogim Manhatannie, czy toksycznej relacji między byłymi partnerami, w którym jest jeszcze dziecko. Mam nieodparte wrażenie po lekturze, że czytałam tylko wycinek historii, która opisywała romans między główną parą. a śmiało mogłaby być bardziej rozbudowana. Rozumiem jednak, że taki był zamysł autorki.
Styl autorki na pewno przypadnie go gustu wielbicielkom lekkiego pióra. Książka napisana jest prostym językiem z przymrużeniem oka. Podobało mi się ogólne komediowe wrażenie. Książka naprawdę jest bardzo humorystyczna, ma wiele aluzji i "bananowych" podtekstów, które wywołują uśmiech. Choć podobała mi się, nie jest to książka, którą się zapamięta. Miło jest się przy niej zrelaksować po ciężkim dniu. Sprawdzi się do tego idealnie.
"Jego banan" to prosta, przesiąknięta erotyzmem, zabawna historia ludzi z dwóch światów, który zrządzeniem losu znaleźli się na tej samej planecie i w sobie zakochali. To powieść o trudnych relacjach damsko-męskich, dzięki któremu czytelnik może mieć "banana na twarzy".
RECENZJA: Jego banan - Penelope Bloom
Cześć kochani, jak się macie? Mam nadzieję, że dobrze. Dzisiaj przychodzę do was z propozycją lekkiego romansu dla wielbicielek prostych, wesołych historii. Jest to recenzja książki "Jego banan" autorstwa Penelope Bloom, którą otrzymałyśmy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Albatros. Tytuł na tyle mnie zaintrygował, że z przyjemnością sięgnęłam po tę pozycję. Jeśli jesteście ciekawi mojego zdania, zapraszam do czytania.
Jego Banan Penelope Bloom
Czyli opowieść o tym jak obrać kogoś ze skórki...
Tytuł oryginalny: "His banana"
Autor: Penelope Bloom
Tłumaczenie: Xenia Wiśniewska
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 254
W książce "Jego banan" poznajemy historię Natashy, mieszkającej w Nowym Jorku młodej dziennikarki-freelancerki, która pracuje w czasopiśmie biznesowym. Niestety nie ma możliwości się wykazać, gdyż dotychczas nie jest doceniana przez jej szefa, Hanka, który przydziela jej mało ciekawe i marnie płatne zlecenia. Żyje ona w bardzo niewielkim mieszkanku na Manhatannie i w dodatku czasem wprowadza się do niej brat-nieudacznik Breiden. Natasha liczy na to, że jej sytuacja materialna jak i zawodowa się zmieni, kiedy dostaje zlecenie wyszperania brudów na młodego, odnoszącego duże sukcesy biznesmena. Natasha pojawia się w Galeon Enterprises w dniu rozmów kwalifikacyjnych, aby zatrudnić się tam jako stażystka. Kiedy w pokoju socjalnym zjada banana z podpisanym imieniem - należący do Bruce'a Chambersona - ten w odwecie postanawia ją zatrudnić, aby uprzykrzyć jej życie.
Na wszystko jest miejsce i wszystko ma swoje miejsce.W relacji głównych bohaterów w początkach ich znajomości sporo jest wrogości i wzajemnego dogryzania sobie. Bruce nie ukrywa, że zatrudnił Natashę jako stażystkę tylko po to, aby uczynić z niej własny worek treningowy. Nie ułatwia jej pracy, wymyślając absurdalne zadania. Natasha i Bruce są od siebie różni jak ogień i woda. W czasie kiedy Bruce jest jak samotny statek na oceanie spokoju, Nastasha mogłaby się utopić w brodziku. Niezdarność dziewczyny przełamuje rutynę Bruce'a, która jest jego lekarstwem na złamane serce. Funkcjonuje sprawnie jak naoliwiona maszyna, chce aby wszystko wokół niego chodziło jak w szwajcarskim zegarku, ale w jego harmonogramie życia nie ma miejsca na miłość. W życiu Nastashy z kolei panuje kompletny bałagan, który zaczyna sprzątać Bruce. Ich relacja szybko przeradza się w coś więcej niż tylko wzajemne robienie sobie na złość, a dziewczynie udaje się obrać Bruca ze skórki i dostać się do środka.
Największym plusem tej książki jest humor i dowcip. Książka nastawiona jest na to, aby rozbawić czytelnika i doskonale wpisuje się w tę rolę. Można się przy niej świetnie bawić, zwłaszcza, że czyta się ją błyskawicznie. Ja połknęłam ją w kilka godzin i parę razy uśmiałam do łez. Nie ma wielkich dramatów. Problemy z którymi zmagają się bohaterowie są jedynie zarysowane. A gdy już nawet się pojawiają, to nie zajmują dużo miejsca głównym wydarzeniom. Jest nim gorący romans między Brucem, a Natashą, który przerodził się w stały związek. Aurotka jednak więcej miejsca poświęciła samym początkom ich znajomości niż późniejszym losom, budowaniu związku. Historia jest przewidywalna, ale mi to nie przeszkadzało.

Moim zarzutem dla autorki jest to, iż nie postarała się nadać tej historii większej głębi, która nawet w lekkich romansach, czy erotykach ma sens. Ta opowieść miała potencjał na bardziej rozbudowaną opowieść. Poruszyła wątek niełatwego życia na drogim Manhatannie, czy toksycznej relacji między byłymi partnerami, w którym jest jeszcze dziecko. Mam nieodparte wrażenie po lekturze, że czytałam tylko wycinek historii, która opisywała romans między główną parą. a śmiało mogłaby być bardziej rozbudowana. Rozumiem jednak, że taki był zamysł autorki.
Styl autorki na pewno przypadnie go gustu wielbicielkom lekkiego pióra. Książka napisana jest prostym językiem z przymrużeniem oka. Podobało mi się ogólne komediowe wrażenie. Książka naprawdę jest bardzo humorystyczna, ma wiele aluzji i "bananowych" podtekstów, które wywołują uśmiech. Choć podobała mi się, nie jest to książka, którą się zapamięta. Miło jest się przy niej zrelaksować po ciężkim dniu. Sprawdzi się do tego idealnie.
"Jego banan" to prosta, przesiąknięta erotyzmem, zabawna historia ludzi z dwóch światów, który zrządzeniem losu znaleźli się na tej samej planecie i w sobie zakochali. To powieść o trudnych relacjach damsko-męskich, dzięki któremu czytelnik może mieć "banana na twarzy".
Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękujemy
Autor: Pola
Korekta: Pola
Wszystkie zdjęcia i opinie zamieszczone na stronie są naszymi własnymi i podlegają prawom autorskim
Jeśli moja opinia wam pomogła klikajcie plusy na:
Mnie rowniez zaintrygowal tytul
OdpowiedzUsuńJuż sobie ściągnęłam na Legimi :) mam nadzieję, że będę się przy niej dobrze bawić.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że już sam tytuł tej książki jest mocno intrygujący.
OdpowiedzUsuńTen tytuł od razu mnie zaintrygował i dla tego humoru, o którym piszesz, chyba się zdecyduję na sięgnięcie po tę książkę. ;) Pozdrawiam z NieGrzecznych stron ;)
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że tytuł jest mocno niepokojący :P
OdpowiedzUsuńŚwietny blog, rewelacyjna recenzja i przyciągające wzrok zdjęcia.
Dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie
czytankanadobranoc.blogspot.com
Pozdrawiam
Karolina
Mnie ta książka nie kusi. 😊
OdpowiedzUsuńZupełnie mnie do tej książki nie ciągnie. Tytuł - aż oczy bolą, fabuła - nic interesującego. Zdecydowanie odpuszczam :)
OdpowiedzUsuńMnie na początku tytuł zniechęcił do sięgnięcia po tę książkę. Przeczytałam jednak o niej już trochę dobrego i teraz chciałabym dać jej szansę. :D
OdpowiedzUsuńOdpuszczę, kompletnie mnie nie przekonuje :)
OdpowiedzUsuńPodobała mi się ta pozycja właśnie za humor :) Czekam na kolejne tomy!
OdpowiedzUsuńTym razem odpuszczam. Już sam tytuł poraził mnie swoim brzmieniem. Gdybym miała ochotę na erotyk, na pewno celowałabym w ten tytuł. Ostatnio mam jednak przesyt. Nie wapię w to, że książka nie jest zła i na pewno zadowoli wiele czytelniczek. Tym razem jednak dnie dla mnie.
OdpowiedzUsuńJakoś nie jestem przekonana, lubię jak historia pozbawiona jest głębi :)
OdpowiedzUsuńRaczej nie mam tej książki w planach, mój stosik hańby póki co jest zbyt duży :D
OdpowiedzUsuńZabookowany świat Pauli
Ten humor mnie kusi, ale sama nie wiem. To zdecydowanie nie moja bajka, mimo wszystko...
OdpowiedzUsuńSam tytuł mnie rozbawił i nieco zachęcił do przeczytania, ale na razie nie mam ochoty na książki, gdzie są nie do końca zdrowe relacje między bohaterami.
OdpowiedzUsuńswiatwedlugkasi.blogspot.com
Tytuł jest intrygujący, niestety treść już nie dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńLubię historie przesiąknięte erotyzmem, dlatego chętnie skuszę się na powyższą książkę. Za to tytuł książki jest dla mnie fatalny.
OdpowiedzUsuńLubię humor w książkach :)
OdpowiedzUsuńraczej nie dla mnie :P nie przepadam za romansami, a nie dostrzegam w tej książce nic więcej niż lekkiego romansidła, więc ją sobie odpuszczę ;)
OdpowiedzUsuńSkoro poprawia humor to czemu nie dać jej szansy :)
OdpowiedzUsuńOkładka przykuwa wzrok! Czuje się zainteresowana :)
OdpowiedzUsuńRaczej nie do końca moje klimaty, ale trzeba przyznać, że ma coś intrygującego w sobie ;).
OdpowiedzUsuńBardzo przyjemna książka, chociaż raczej nie zapada na dłużej w pamięci. Było miło i na pewno sięgnę po kolejne części, ale masz rację - zabrakło w niej głębi ;)
OdpowiedzUsuńweronikarecenzuje.blogspot.com
Banan na twarzy zawsze dobrze robi, więc nie mówię nie. :)
OdpowiedzUsuńSporo czytam o tej książce, sporo jej widzę, przez okładkę jest dość specyficzna, ale... kurczę. Nie czuję, bym chciała ją przeczytać. Więc raczej sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuńTa książka intryguje opisem i okładką i z pewnością taki był zamysł :-D Jeśli będę miała okazję, z przyjemnością ją poznam. Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa recenzja, z chęcią przeczytam tę książkę ;)
OdpowiedzUsuńDodaję Twój blog do obserwowanych, pozdrawiam serdecznie!
Mój blog